abes99
Dołączył: 02 Wrz 2010 Posty: 1
|
Wysłany: 02/09/2010, 20:42 Temat postu: Wypadek w stadninie- szpital- prokuratura odszkodowanie z OC |
|
|
Wrzucam tutaj, choć część by się pewnie nadawała do działu z Prawem Karnym, ale tak będzie chyba przejrzyściej . Zresztą docelowo chodzi właśnie o ubezpieczenie...
Zacznę od początku. Nasza 9-cio letnia córka była na wczasach z teściami i tam jeździła konno w stadninie (niewielka na wsi, kawałek zagrody i kilka koni). Gdy instruktorka (ok. 21 lat, ponoć bez papierów na instruktora jazdy konnej, jej mama chyba tylko ma) prowadziła ją drogą (idąc obok, nie trzymając za uzdę) na pierwszą jazdę luzem na łące konia spłoszył pies i zrzucił córkę na asfalt tak, że uderzenie poszło centralnie na głowę. Zabrała ją karetka i skończyło się na trzytygodniowym pobycie w szpitalu (złamana kość czaszki, krwiak podczaszkowy, obrzęk mózgu itd.). Na szczęście z wszystkiego już prawie wyszła, tak więc mamy nadzieję że będzie ok, ale rehabilitacja potrwa jeszcze kilka miesięcy. Ale mam teraz dwie kwestie, o które chciałbym się Was dopytać.
1) Prokuratura - już na drugi dzień po wypadku wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art.156 par.1 pkt.2 KK i art.156 par.2 KK). Sprawa jest świeża (dopiero w poniedziałek wróciliśmy ze szpitala), więc może ktoś mógłby nakreślić mniej więcej jak dalej postępować. Jak dzwoniłem do prokuratury (jest jakieś 300km od nas) po wyjściu ze szpitala, czy podwieźć im np. wypis to chcieli żebym im go wysłał wraz z dwoma oświadczeniami: że daję im prawo do wglądu w dokumentację medyczną oraz że chcemy, aby oni prowadzili postępowanie przeciwko tej stadninie. Jak takie pismo powinno wyglądać? To drugie mnie zastanawia, bo wydawało mi się, że prokuratura w takich wypadkach prowadzi postępowanie niejako z urzędu? Tak w ogóle to nie zależy nam, żeby tej stadninie dowalić czy posadzić babkę za kraty (grozi jej chyba do trzech lat). Ogólnie podchodzimy do tego tak, że wypadki się zdarzają, aczkolwiek wydaje się nam, że doszło tutaj do kilku uchybień ze strony stadniny (brak uprawnień instruktora, czy aby nie powinna trzymać konia za uzdę jak prowadzi dziecko drogą asfaltową? dobór konia - nie wiem czy dziecko powinno jeździć na dużym koniu?). Odpowiadałoby nam, żeby sąd czy prokurator stwierdzili w jakimś stopniu winę stadniny za ten wypadek. Pomogłoby to nam z uzyskaniem ew. odszkodowania.
2) Odszkodowanie z polisy OC stadniny - z tego co mi powiedziała babka w PZU, to jeśli zostanie stwierdzona wina stadniny, to będziemy mogli dochodzić roszczeń z tytułu ich polisy (mamy na to 10 lat). Wiecie coś na ten temat? Jak to ugryźć?
I teraz co z tym wszystkim robić? Czekać co ustali prokuratura i jak się sprawy potoczą? Brać od razu prawnika, żeby doglądał postępowania prokuratury czy sądu i ew. później załatwiał z ubezpieczalnią? Czy np. występować od razu jako chyba "oskarżyciel posiłkowy" i już na etapie sprawy sądowej z prokuratury (o ile nie umorzą postępowania) domagać się odszkodowania? Czy robić to wszystko samemu czy zatrudnić jakiegoś lokalnego prawnika? A może zgłosić już teraz całość do jakiejś firmy lub kancelarii zajmującej się właśnie sprawami wypadkowymi i ubezpieczeniami? Mam nadzieję, że pomożecie konstruktywnymi radami. Dzięki... |
|